Obserwuj:
    Uncategorized

    w górę!

    Dzisiaj przyjechały materiały na ściany: stosy pomarańczowych klocków które lada dzień będę się pięły do góry. Długo na to czekaliśmy, matka natura chyba wzięła sobie do serca podlewanie naszych fundamentów i prawie codziennie padało. Ponoć nie było takiego roku od 22 lat… jak powiedział nasz wykonawca.

    Zazwyczaj jest tak, że realny czas budowy i wykończenia domu/mieszkania/czegokolwiek jest dłuższy niż przewidywany. W naszym przypadku nie jest inaczej.
    Obiecałam sobie, że nie będę popadać w panikę z powodu opóźnień. Więc nie podpadam. Spokojnie czekam na ściany i całą resztę. Cieszę się na samą myśl, że za parę chwil (oby!) będziemy mogli z M. wejść do NASZEGO (na razie bardzo surowego) DOMU.

    Jeśli to co robię inspiruje Cię - poleć mnie proszę swoim znajomym :)

    Udostępnij:
    Uncategorized

    dom w budowie

    Dzisiaj, wczesnym rankiem, oglądałam program o budowie domów z prefabrykatów. Technika jest dość prosta: najpierw wylewane są fundamenty, następnie przyjeżdżają gotowe ściany z fabryki (konstrukcja drewniana z termoizolacją) które w ciągu kilku dni są stawiane. Dalej budowana jest konstrukcja dachu wraz z pokryciem i na koniec wstawiane są okna. W efekcie cały dom jest gotowy do zamieszkania po 3-4 miesiącach.

    Przyznam, że po zakupie działki rozważaliśmy z M. taką możliwość: zamówienia małego, parterowego, fińskiej produkcji domku – nieco ponad 100m2 z obowiązkową sauną.
    Jednak po skrupulatnej kalkulacji kosztów okazało się, że różnica pomiędzy drewnianym parterowym domkiem a większym murowanym z poddaszem jest niewielka. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na to drugie rozwiązanie, tym bardziej, że znaleźliśmy wymarzony projekt.

    Dzisiaj mamy już fundamenty, które co kilka dni podlewamy, a w przyszłym tygodniu zaczyna się budowa ścian.
    W głowie mam wiele pomysłów i nadal nie wiem jak będzie wyglądało wnętrze… ale daje sobie czas, przynajmniej do wiosny.

    Jeśli to co robię inspiruje Cię - poleć mnie proszę swoim znajomym :)

    Udostępnij:
    Uncategorized

    wczesna jesień

    Dzisiaj rano, wcześniej niż zwykle, wyszłam z domu. Powietrze pachniało jesienią, było chłodno a auto stało w porannej rosie. Jechałam przez wsie, wszędzie unosiła się mgła. Było pięknie!

    Każdego lata czekam na przyjście jesieni. W sierpniu czuję już zmęczenie letnim upałem i pierwsze chłodne, ale słoneczne dni są bardzo utęsknione. Lubie otulić się ciepłym swetrem, zawinąć w szalik i zbierać liście na plantach.
    Słońce, chłód i zapach liści.

    Jesień zawsze przynosi mi na myśl Nowy Jork. Dla mnie, jest to najlepsze miejsce na tę porę roku. Central Park wygląda bajkowo: pełna paleta jesiennych barw, wciąż mnóstwo spacerowiczów, psy biegające bez smyczy. Mogłabym cały dzień tylko patrzeć….





    Nowojorski Central Park co roku przenoszę sobie na krakowskie planty. I mimo, że nic im nie brakuje, czuje tęsknotę, dlatego obiecuje sobie, że znowu tam pojadę, ale tym razem na jesień.

    *Zdjęcia zrobiłam osiem lat temu moim pierwszym cyfrowym aparatem… czuję sentyment:)*

    Jeśli to co robię inspiruje Cię - poleć mnie proszę swoim znajomym :)

    Udostępnij:
    Uncategorized

    w drodze do domu

    Rok temu zaczęliśmy z M. poszukiwania mieszkania: 3 pokoje, kuchnia, łazienka, balkon. Standard. Mieszkanie w mieście było dla nas idealnym rozwiązaniem…. Uwielbiam stukot tramwajów.

    Pewnego dnia odebrałam telefon:
    – a może DOM? Taki nieduży, gdzieś blisko Krakowa. Z ogródkiem!
    Długo oswajałam się z tą myślą, bo zawsze wydawało mi się, że do domu trzeba dojrzeć.
    Pewnego październikowego dnia pojechaliśmy na wieś zobaczyć TĄ działkę. Dookoła cicho, pusto… ślicznie!

    Dzisiaj już mamy pozwolenie na budowę i czekamy na drogę, liczymy że wraz z nią przyjdzie słońce.

    Na kawę (koktajl?) będziemy regularnie wpadać na Kazimierz, chyba że w naszym ogrodzie będzie smakować lepiej.

    Jeśli to co robię inspiruje Cię - poleć mnie proszę swoim znajomym :)

    Udostępnij:
    Uncategorized

    okna/witryny/wystawy

    Przyznam się. Jest pewna, mało ambitna aktywność, która mnie relaksuje: oglądanie wystaw, witryn, okien sklepowych. Bardzo lubię wybrać się na dłuższy spacer i oglądać, oglądać, oglądać. Mam potrzebę aby nacieszyć oko, zainspirować się, podpatrzyć. Przyznam, że w większości są to sklepy z ciuchami (która kobieta ich nie lubi?), ale też: galerie, sklepiki meblowe a nawet agencja nieruchomości która pięknie komponowała się z różową vespą:




    A jak nie mam czasu to przelotem, też jest fajnie! 🙂

    Jeśli to co robię inspiruje Cię - poleć mnie proszę swoim znajomym :)

    Udostępnij: