fbpx

MENU

Menu

Obserwuj:

blog-stabrawa-1
Menu

32 komentarze

  1. Katarzyna Madej
    25 lutego, 2017 @ 1:28 pm

    Ja od bardzo dawna planuję posiłki i zakupy. Z reguły jeździmy na większe zakupy raz w tygodniu (piątek lub sobota). Dzień przed układam jadłospis na cały następny tydzień (śniadania, obiady i kolacje) a potem wypisuję wszystkie potrzebne rzeczy, które w związku z tym muszę kupić (chyba,że to jest coś, co wolałabym by było kupione świeże, dzień przed) + reszta niezbędnych produktów, chemia itp. Jeśli się zdarzy taki tydzień, że zadziałamy niestandardowo i jedziemy bez tego planu, to jest to z reguły masakra 🙂 zapominamy o czymś albo kupujemy za dużo itp W każdym razie mnie bardzo ułatwia życie takie planowanie 😀

    Reply

    • Aleksandra | blog.stabrawa
      26 lutego, 2017 @ 5:48 pm

      Myślę o właśnie takim schemacie. Masz racje że trzeba tylko wsiąść pod uwagę produkty świeże które lepiej kupować na bieżąco. Pewnie w kolejnym tygodniu będę wdrażać projekt – zobaczymy co z tego wyjdzie 🙂 Pozdrowienia!

      Reply

  2. matka w pigułce
    25 lutego, 2017 @ 4:06 pm

    Jakie piękne, jasne wnętrze. Zdradź, jak robisz takie fajne zdjęcia. Mam lustrzankę ale fotki wychodzą niczym robione kalkulatorem. Może powinnam mieć lepszy obiektyw? Łączę się w bólu gotowania. Dla mnie to jedynie obowiązek i mam problemy z rozplanowaniem. Czasem już nie wiem, jak to ogarnąć.

    Reply

    • Aleksandra | blog.stabrawa
      26 lutego, 2017 @ 6:09 pm

      Odnośnie zdjęć to zawsze robię lustrzanką w trybie manualnym. Otwieram maksymalnie ogniskową i powiększam czas względem wskazań skali, ISO na 400-500. Najlepsze zdjęcia wychodzą w pochmurne dni, bo niestety słońce skutecznie przeszkadza przepalając i tworząc cienie. Obiektywy mam dwa: standardowy 18-55mm i staloogniskowy (on daje niewielką głębię ostrości bo ma f 1/8. W tym wpisie użyłam obu. Jeśli będziesz mieć więcej pytań – chętnie pomogę na ile potrafię 🙂 Pozdrowienia!

      Reply

      • matka w pigułce
        26 lutego, 2017 @ 6:37 pm

        wygląda na to, że muszę znaleźć w Internecie instrukcję do mojego aparatu, bo choć mam go od kilku lat, to zawsze robiłam zdjęcia na opcjach gotowych np. portret, makro, auto, bez lampy itd.

        Reply

        • Aleksandra | blog.stabrawa
          26 lutego, 2017 @ 8:53 pm

          Tryb manualny tylko skomplikowanie brzmi – dla mnie jest on najłatwiejszym narzędziem aby uzyskać zdjęcie o jakim myślę. W mojej ocenie jest łatwiejszy do obsługi od wszelakich preselekcji i gotowych trybów bo masz na wszystko wpływ, a co za tym idzie późniejsza obórka jest minimalna (ja powyższe zdjęcia tylko odrobinę kadrowałam).
          A jaki masz aparat?

          Reply

  3. Anna Choińska
    25 lutego, 2017 @ 5:14 pm

    Zdecydowanie czuć w powietrzu wiosnę.
    Ja jeszcze gotowania nie ogarniam chociaż staram się jak mogę. Raz wychodzi mi to lepiej, a raz stronie od kuchni jak tylko mogę.

    Reply

  4. Dominika Oratowska
    25 lutego, 2017 @ 5:31 pm

    Moje luźne wskazówki:
    – posiłki nie mogą być skomplikowane i czasochłonne, bo można szybko się zniechęcić
    – najlepiej zacząć od listy ulubionych przepisów lub dań, które zawsze się sprawdzą i to potraktować jako bazę, która może się powtarzać
    – gotowanie na dwa dni jest dobrym pomysłem (Chociaż wiadomo, że zwykle smaczniejsze jest świeże)
    – polecam zakupy spożywcze online 🙂 to ogromna oszczędność czasu oraz pieniędzy
    – ostatnio na blogu “Matka tylko jedna” był dość obszerny wpis na ten temat.
    Powodzenia w planowaniu :).

    Reply

  5. Ula z prostoofinansach.
    25 lutego, 2017 @ 6:04 pm

    Niestety wiosny jeszcze u mnie nie widać, ale … przynajmniej pojawiło się słońce 🙂
    Z organizacją jadłospisu u mnie jest marnie… U nas gotuje jedna z trzech osób to na co akurat ma ochotę albo …. co było na promocji. Problem tylko mamy taki, że córa jest weganką, mąż mięsożercą a jakoś pośrodku pomiędzy nimi. Gotujemy przeważnie zdrowo ale, w tygodniu raczej to co zajmuje mało czasu, albo… gotujemy na parę dni naraz.

    Reply

    • Aleksandra | blog.stabrawa
      26 lutego, 2017 @ 8:56 pm

      To potrafię sobie wyobrazić że u Ciebie są sprawy lekko skomplikowane. 🙂 Nasza trójka na razie je w miarę to samo, choć córka mogłaby cały tydzień byc na pomidorówce… 🙂 Pozdrowienia!

      Reply

  6. Jacek Zbieraj
    25 lutego, 2017 @ 6:11 pm

    Dobry pomysł… Gratulacje, że się do tego zabrałaś 🙂 my ciągle mamy w “planach” i ciągle odkładamy na później zrobienie jadłospisu:o i na hurra do sklepu..
    P.S na przedostatnim zdjęciu – drewno za Tobą – to fototapeta, dekor, czy serio drewno? 🙂 Swietnie wygląda!

    Reply

    • Aleksandra | blog.stabrawa
      26 lutego, 2017 @ 8:58 pm

      To planowanie posiłków jest taką naturalną potrzebą organizacji domu… Zdecydowanie jest mi to potrzebne 🙂
      Na zdjęciu są kawałki brzozy pocięte przez męża, układane przeze mnie w czarnej wnęce 🙂 Pozdrowienia!

      Reply

  7. Szymon O. CopywriterExpert.pl
    27 lutego, 2017 @ 8:24 am

    Świetny pomysł, chętnie go przedstawię swojej żonie 🙂

    Reply

  8. Mama Calineczki
    27 lutego, 2017 @ 9:01 am

    Ależ wiosennie w Twojej kuchni. 😉

    Reply

  9. Klaudia
    27 lutego, 2017 @ 9:35 am

    Oooo, planowanie – uwielbiam 😀 Od kiedy wyprowadziłam się od rodziców planuję posiłki na tydzień lub dwa, zależy jak z weną. Co mogę doradzić, to zastanowić się, kto i ile w naszej rodzinie je, co najbardziej lubi, czego w ogóle. Zauważyłam też, że od kiedy planuję posiłki, jemy zdecydowanie mniej kanapek. A ja nie cierpię kanapek 🙁

    Reply

    • Aleksandra | blog.stabrawa
      28 lutego, 2017 @ 10:20 pm

      Zapraszam:) A odnośnie posiłków to na szczęście kanapek nie jemy zbyt często ale za to zbyt rzadko próbujemy czegoś nowego. A fajnie czasem wyjść poza schemat i zrobić coś, co kusi 🙂

      Reply

      • Klaudia
        1 marca, 2017 @ 10:56 am

        U mnie to wychodzenie poza schemat przekracza wszelkie granice. Ostatnio strasznie marudziłam na jedzenie i zrobiłam zupę marokańską i chilli sin carne (przepisy z YT), oczywiście po raz pierwszy. Mi samej nie smakowało, za to mąż zjadł ze smakiem, więc chyba nie było tak źle 😉 a co dopiero zacznę kombinować, jak będzie z nami dzieciaczek? 😀

        Reply

  10. Ania - mytravelblog.com.pl
    27 lutego, 2017 @ 5:07 pm

    ja kuleje w kuchni… również planuję posiłki z wyprzedzeniem, ale potem różnie z tym gotowaniem idzie…

    Reply

    • Aleksandra | blog.stabrawa
      28 lutego, 2017 @ 10:21 pm

      To może warto wprowadzić jakie zmiany, zaplanować? Doskonale Cię rozumiem bo kuchnia to również nie mój teren, ale będę się starać 🙂

      Reply

  11. Healthy Style
    28 lutego, 2017 @ 12:14 pm

    U mnie przysłowiowe stanie przy garach też nie jest zajęciem kochanym nad życie – lubię gotować, ale tylko na własnych zasadach, czyli wtedy, kiedy mam na to ochotę i to na co mam ochotę. Dlatego też dawno temu zarządziłam, że przynajmniej raz w tygodniu jemy na mieście. Zdarza mi się też od czasu do czasu kupić jakiegoś gotowca, ale staram się mimo wszystko w większości przypadków gotować w domu. U nas planowanie posiłków na cały tydzień i robienie listy na zakupy sprawiło, że nie marnujemy jedzenia. Wcześniej tydzień w tydzień wyrzucaliśmy ogromne ilości jedzenia, które się po prostu psuło, bo nikt go nie jadł. Od kiedy wszystko rozpisuję bardzo rzadko zdarzy się, że coś wyrzucam. Ja zawsze najpierw przeglądam zawartość spiżarni i lodówki, dzięki temu wiem co mam i to mnie pośrednio inspiruje do tego co mogę ugotować. Kolejną rzeczą są książki kucharskie, które wertuję regularnie i zaznaczam te przepisy, które mam ochotę w danym tygodniu wypróbować. Resztę uzupełniam naszymi ulubionymi daniami lub takimi, na które akurat mamy ochotę. Całość rozpisuję na śniadania, II śniadania, obiady i kolacje. Według tej rozpiski robię listę zakupów – potem jeszcze ewentualnie sprawdzam lodówkę czy spiżarnię jeśli nie jestem pewna czy dany składnik mamy w domu. Oczywiście zdarza mi się zmieniać plany czy wyskoczyć na mini zakupy w trakcie tygodnia, bo akurat zachciało nam się sałatki z halloumi, a nie makaronu z pesto, ale nie ma to znaczącego wpływu na marnowanie jedzenia. To co zostaje w spiżarni czy lodówce przechodzi na następny tydzień 😉

    Reply

    • Aleksandra | blog.stabrawa
      28 lutego, 2017 @ 10:22 pm

      No właśnie, marnowanie jedzenia to jeden z ważniejszych czynników które zmuszają mnie do zmian. Dziękuję za wskazówki <3

      Reply

  12. Rosa
    28 lutego, 2017 @ 12:23 pm

    Olu, lubię Twoje wnętrza – nie ja jedna, wiem:) I bardzo podoba mi się to, że lubisz się dzielić wiedzą. Super! PS Kółko i krzyżyk uwielbiam!

    Reply

  13. ka ja
    1 marca, 2017 @ 3:02 pm

    Nie będę Ci dawać żadnych wskazówek bo rzadko gotuję. Wiosnę czuję już coraz bardziej, ale chcę więcej słońca.

    Reply

  14. Esencja Kobiecości
    3 marca, 2017 @ 1:13 pm

    Moim zdaniem powinnaś działać z głową :). Zastanowić się co lubisz jeść? Czy lubisz posiłki na słodko czy na słono i gotować testując różne produkty 🙂

    Reply

  15. Lifestylerka
    3 marca, 2017 @ 4:48 pm

    Piękne zdjęcia!:) A jeśli chodzi o planowanie posiłków, to zajrzyj do mnie na blog, mam kilka artykułów na ten temat:).

    Reply

  16. An
    7 marca, 2017 @ 10:46 am

    Moim ukochanym kuchennym sprzętem jest zamrażalnik.. Kupuję raz w tygodniu dobre mięso (mielone lub na rosół kawałek kurczaka i wołowiny), kawałek ryby i ulubiony twaróg, dzielę na porcje mięso i mam na cały tydzień. Do tego włoszczyznę, ziemniaki i zawsze pilnuję, żeby były różne ryże i makarony w szafce oraz pomidory w puszce i mleko kokosowe. To taki zimowy must have. Robię to na co mam czas i co mi przyjdzie do głowy, bo nie chce mi się zastanawiać i planować, a z tych rzeczy zawsze coś uda się zrobić dobrego. Różne zupy są na co dzień albo z klopsikami z mielonego albo na kurczaku i wołowinie. Na koniec tygodnia jak już wyjemy to najczęściej naleśniki z mięsem jak zostanie z rosołu albo z twarogiem, a jak zostaje trochę zupy to na niej robię sos do makaronu lub curry. Staram się trochę urozmaicić i np pomidorowa jest z mlekiem kokosowym i cynamonem a nie ze śmietaną itp. Póki dziecko nie jadło tego co my to miałam serdecznie dość kuchni bo osobno dla dziecka, osobno dorosły obiad bo dla teściowej coś musiało być, jeszcze dla psa zaczęłam gotować bo w puszkach to sam syf i miałam wrażenie, że non stop w garach siedzę. Dziecię na szczęście lubi ostre, ryby i różne dziwne rzeczy więc staram się mało solić i raczej piec niż smażyć więc mam dla wszystkich jeden obiad. Tylko dla psa nadal osobno 😛 Lubię gotować nowe rzeczy z przepisów i im bardziej skomplikowane tym lepiej ale na co dzień nie mam na to po prostu czasu. Z pieczeniem tak samo. Fakt że to przez dziecko się zmieniło, a raczej przez to, że na macierzyńskim dom był (i nadal jest…) na mojej głowie. Powodzenia w organizacji!

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Na tej stronie wykorzystujemy cookie. Aby kontynuować użytkowanie strony (treść poprawnie się wyświetli po akceptacji), zaakceptuj politykę prywatności. polityka prywatności

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close